wtorek, 26 marca 2013

Linearyzacja

Nie wiedząc dokąd pójdziemy jutrzejszą ścieżką
Myślimy o sobie nawzajem nie przestając nawet na minutę
Wizualizować naszych przemyśleń i scenariuszy
Które tak naprawdę nigdy mogą się nie spełnić...

To zadziwiające, że mimo wszystko nadal odnajdujemy siebie w każdym przypadkowym uśmiechu, zaplanowanym spotkaniu i autobusie, który przyjechał kilka minut za wcześnie. Tyle dni, tyle zdarzeń, tyle wypowiedzianych, a jeszcze więcej przemilczanych słów.
Wiesz dlaczego nadal trwamy przy sobie?
Nie? Ja też... Chyba mamy w takim razie problem. O Boże, żeby to tylko mieć takie problemy...

Siedzę w nocy i piszę do Ciebie kolejny niewysłany list. Powieki kleją mi się coraz bardziej z każdą sekundą, ale Twoja twarz w moich myślach nie pozwala Morfeuszowi przejąć nade mną kontroli.
Noc. Najpiękniejsza z kobiet.

Odbijające się w oczach gwiazdy i księżyc leniwie dążący do pełni nie zasłaniają nam sensu naszej codziennej wędrówki. Gdy Cię nie widzę choćby i przez jeden dzień dostaję gorączki, wnętrzności skręcają się w niezrozumiałych konfiguracjach... I nic nie jest takie jakie powinno być.

Spokój odnajdę chyba dopiero w chwili kiedy kładąc się wieczorem spać będę wiedział i widział, że jesteś obok. Leżysz, czytasz książkę, oglądasz film, albo śpisz, bo przecież to nie jest wcale takie trudne. Czekając na tę chwilę nieprzerwanie staram się normalnie funkcjonować. Zadanie niełatwe zważywszy, że czasami czując zbyt wielkie przywiązanie nieświadomie przepuszczamy przez palce setki niekoniecznie ważnych co ciekawych zdarzeń. Nie żałuję tego, bo wierzę... Chciałbym w to wierzyć, że warto. Bo co to byłaby za miłość, gdyby kochającego nie było stać na odrobinę poświęcenia...

Zamykam drzwi, usta, oczy, uszy. Otwieram duszę i serce. Tylko tyle. I aż tyle. Czy to wystarczy, abyśmy kiedyś mogli patrzeć w ten sam sufit trzymając się za rękę i bezwiednie uśmiechając się do naszych wspomnień...?
Nie? Chyba mamy w takim razie problem.
Ale nie martw się. Tak mi się zdaję, że mam... mam pomysł. Jak jeszcze raz. Jak jeszcze raz to wszystko naprawić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz