Mam 10 minut na pisanie.
Po tym czasie skończy się już piosenka
Zamilknie muzyka
I umrę razem z nią cicho sącząc szept...
Nie umiemy pogodzić siebie i ze sobą upływającego nam wciąż czasu. Pragniemy siebie coraz częściej choć niestety też ciszej. Długie monologi przeplata pustka nie wypełniana przez cokolwiek, co może być dla nas w jakikolwiek sposób znaczące.
Może rzeczywiście wszystko jest odrobinę zbyt poetyckie? Może ciastko ma zbyt grubą warstwę lukru? Może to jednak coś w nas? Tak wiele pytań i tak mało minut zostało, aby znaleźć odpowiedź. Niepogodzeni z własnym losem, pchani przez coraz to inne szczęście przychodzące czasem z najbardziej niespodziewanych stron.
Może to ja nie umiem po prostu wykrzyczeć w słuchawkę tego co opisuję za pomocą dziesiątek przymiotników i porównań zapominając jak brzmią słowa bardzo proste i konkretne. Nie pomaga to nam stawiać następnych kroków. W zaciszu internetowego świata mam wrażenie, że tylko mój krok jest naprzód. Wszystkie inne to chód w miejscu. W dodatku nie ma z tego miejsca ścieżki ewakuacyjnej. Za późno. Utknęliśmy tu na dobre...
Chciałbym należeć do tej grupy osób, które nie przejmują się jutrem i żyją chwilą, tym co jest tu i teraz. Które nie piszą wielkoznaczeniowych bzdur nie ubierając tego w metafory nie mające odniesienia w rzeczywistości.
Chciałbym, żebyś była tutaj - szczęśliwa - ze mną, dzieląc tę codzienność, której ciągle sobie odmawiamy. Jak kolejnej łyżeczki cukru myśląc, że wszystko jest już okej.
Żyjemy w błędzie popełnionym wiele miesięcy temu.
Nie mam żalu o to.
Bo mógłbym go mieć tylko i wyłącznie do siebie.
Że zbyt szybko i zbyt mocno
pozwoliłaś sobie zamieszkać w moim sercu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz