Już tyle czasu minęło odkąd opuściliśmy bezpieczne progi naszych domów.
Przeszliśmy razem kolejne zakręty,
Minęliśmy następne mosty podbudowane na naszej drodze,
abym teraz mógł siedzieć w ciemnym pokoju
i mieć cichą nadzieję.
Że kiedyś to może przeczytasz.
Niby nic, tylko kolejne urodziny w naszym życiu.
Tak blisko. Tak obok siebie.
Jedna z niewielu nocy, gdy mogliśmy wspólnie rozmawiać, tańczyć, jeść razem chipsy i pić sok. Gdy mogliśmy tak po prostu siedzieć obok siebie i milcząc obserwowaliśmy całą resztę. Czułem zapach Twoich perfum i w chwilach, gdy na moment musiałaś zniknąć wspominałem wszystkie nasze dotychczasowe sukcesy i porażki.
Jesteś teraz jednak tak daleko, "Ty w Londynie ja tu...". Przez kilkadziesiąt ostatnich minut, od czasu gdy Twój głos umilkł w słuchawce telefonu życząc mi kolorowych snów, czułem, że tak bardzo mi go brakuje na co dzień. Kiedyś, gdy słońce świeciło mocniej i dłużej zawsze mogłem liczyć na szczęśliwy traf i przyjechać do Ciebie w środku tygodnia tylko po to żebyśmy mogli opowiedzieć sobie jak minął dzień. Teraz takiej możliwości już nie mam.
Mimo to tęsknię tak samo jak wtedy, tak jak i rok temu, tak jak za pierwszym razem, tak jak wczoraj... Czekam pół dnia aż wrócisz do domu, aż będziesz miała chwilę na rozmowę przez telefon. Moje życie toczy się w niejednostajnym, ale dość spokojnym rytmie pomiędzy jedną a drugą naszą rozmową. Za każdym razem staram się skraść Ci chociaż kilka dodatkowych minut, abym tylko nie musiał pogrążać się w ciszy otaczającego mnie świata. Cichego, bo brakuje w nim Ciebie.
Kilka godzin, które możemy spędzić ze sobą między jednym a drugim powrotem to wszystko co mamy. Wszystko co możemy mieć. Wiem, że nie zawsze dobrze wykorzystujemy ten czas przeznaczając go na niepotrzebne kłótnie i spięcia. Może jednak następnym razem już wszystko będzie tak jak dawniej? Wspólnie wypijemy szklankę herbaty, porozmawiamy o tym o co nam w ogóle chodzi...
I jeszcze jeden raz powrócimy do siebie. Między jednym a drugim powrotem.
Tylko my.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz