To już ostatni nasz tydzień. Ostatni, gdy tylko Ty jesteś w wirze wszelkich wydarzeń, a ja trochę stojąc z boku czekam na wolną chwilę. Wtedy będę mógł podnieść telefon i znów pochłaniać myśli, emocje i przeżycia tworząc je z różnych dźwięków Twojego głosu.
Już za chwilę zostawię całe swoje wakacje, wkroczę w nieprzychylną mi jesień, która zabiera, a nie daje nic w zamian. Rok temu zabrała mi Ciebie. Drugi raz na to nie pozwolę.
Zimne powietrze przenika na wskroś nasze płuca i orzeźwia umysł po tych wszystkich tygodniach wspólnej beztroski kiedy słońce na niebie świeciło dłużej niż trwają nasze trzy przyspieszone oddechy. Chcę złapać Cię za rękę i zabrać gdzieś gdzie nie będziemy martwić się o wspólne jutro.
Umieram dziewiąty raz nie mogąc zobaczyć Twojej twarzy. Gdy z mojej dłoni ucieka ciepło tych jednych jedynych rąk, które chciałbym trzymać tak do końca swoich dni... czuję, że życie przecieka mi przez palce i rozpaczliwie, lecz daremnie próbuję chociaż zwolnić jego przepływ.
Każdy dzień czeka tylko na swój koniec, gdy możemy spędzić kilka minut tylko razem. Jak zawsze ktoś nam przeszkodzi, dosiądzie się nieproszony lub po prostu będzie stał obok nas nie pozwalając nam się cieszyć sobą. Odchodzimy później trzymając w ustach jeszcze kilka słów, które nie mogły się wydostać w obawie przed niezrozumieniem. Mokniemy w deszczu wielkich uczuć przerastających czasem nasze możliwości. Nie wystarczy nam tylko powiedzieć, że jesteśmy tu z sobą i dla siebie. Oczekujemy czegoś więcej. Nie mówimy o tym, a potem tak bardzo uderza nas brak drugiej osoby w trakcie samotnego i już nie tak słonecznego poranka jak dawniej.
Może jeszcze raz zadzwonię i zapytam "co tam". Serce będzie waliło jak oszalałe ze strachu, że jeszcze przyjdzie czas, gdy będziesz zajęta. Kradniemy chciwie sobie naszą uwagę jak gdyby nie było ważniejszych spraw na świecie. Dla mnie nie ma. Numerem jeden jesteś tylko Ty.
I czy ma to jakieś znaczenie czy nie
czy zapomnieli o nas już wszyscy
to nie tracimy nadziei...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz