niedziela, 9 listopada 2014

Jeden Moment

Zgubiliśmy się
pogubiliśmy się
za bardzo, za mocno
za szybko.

Wczorajsza rozmowa nie była przyjemnością. Dużo słów, wielki potok wypłynął w końcu na zewnątrz. Nie chciałem tego, nie w takiej chwili, nie w taki sposób. Jednak już tego nie zmienię.
Chłód zmroził moje wnętrzności, gdy usłyszałem w odpowiedzi "aha".
Tego się nie spodziewałem. Że cały ten problem zostanie skwitowany krócej niż trwają dwa oddechy. Na początku złość, potem rozczarowanie, następnie zwątpienie... Czy nadal jest sens?
Sens trwania w takim stanie, na takich zasadach.

Dzisiejszy sobotni wieczór był naszym pierwszym spędzonym oddzielnie od... od zawsze. Odkąd tylko wybraliśmy wspólną ścieżkę życia to był nasz czas, którego nikomu nie pozwoliliśmy zaburzyć. Samochód mknął gdzieś po drodze, oczy wpatrzone w dal, ale to był nieobecny wzrok. Za dużo myśli nie pozwalało mi nawet spokojnie utrzymać się na swoim pasie.

Cały dzień ciszy. Czegoś takiego też chyba nigdy nie przeżyliśmy. Przełamałaś to wszystko krótkim pożegnaniem na dobranoc. To jakiś znak. Albo końca albo jakieś nowego, kolejnego początku.
Już rano coś zaczęło się na nowo. Usłyszałem kolejną piosenkę, która będzie już coś znaczyć w moim życiu. Czysty przypadek. A jednak widocznie tak musiało być.

Nie wiem co będzie jutro. Ciężki dzień czeka i Ciebie i mnie. Pewnie nie będziemy mieli znów dla siebie nic oprócz kilku urwanych słów. W obecnej sytuacji i tak byłoby to dużo.
Potem poniedziałek. Mieliśmy nadrabiać zaległości, a wszystko nagle tak się wykoleiło i złamało. Miało być zupełnie inaczej. Jest nie tak jak to zaplanowaliśmy.

Jeśli cokolwiek ostatnio planowaliśmy. Jeśli nie żyliśmy po prostu z dnia na dzień wypełniając upływające godziny jakąś podróbką dobrze spędzonego czasu. Narzekałem na milczenie w słuchawce telefonu? Teraz to milczenie będzie obijać się w mojej głowie przez długi czas. Aż w końcu nie rozsadzi mi czaszki.

To chyba nie będzie dobry weekend.
Jakże inny od ubiegłorocznego. Wtedy poznałem 98.3, totalny chillout i jedyne myśli, że przecież wszystko będzie dobrze.

Niestety nie powtórzę już tego stanu.
Rzadko się zdarza, aby coś było tak jak już było.
Ostatecznie jednak wierzę
Że jeszcze kiedyś
zanim odejdę
chwycimy swoje dłonie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz