Bez zbędnych metafor.
Umknęła nam gdzieś linia, po której mogliśmy wspólnie kroczyć przez najbliższe dni, tygodnie, miesiące... Jednak nie będziemy razem w wielkim mieście; każde z nas zostanie w swoim małym świecie, do którego na szczęście drzwi będą stać nam nawzajem otworem.
Tylko kilka dni. Dokładnie cztery dni spędziliśmy wspólnie z dala od widoku obcych oczu. Najlepsze wspomnienia mojego życia, oprócz tych wszystkich, o których już Ci powiedziałem...
Szkoda, że tak to się wszystko potoczyło. Może to po części i moja wina - nasza przyszłość zależała przecież od mojego kliknięcia, ale coś powstrzymało mnie przed tą jakże mała, a jednocześnie ogromną zmianą. Któż to jednak mógł przewidzieć...
Miałem nadzieję, wierzyłem w to bardzo mocno, że uda się. Że będzie tak jak sobie to wymarzyliśmy. Razem, na spokojnie, może na innych ulicach, ale jednocześnie w zasięgu ręki.
Jednakże... czy tak właśnie nie jest? Przeżywamy najpiękniejszy okres - bez kłótni, bez złych emocji. Jedynie uśmiechy, jedynie splecione dłonie i mnóstwo ciepłych słów między nami.
Czy to właśnie nie tak powinno być?
Dobrze, że tak jest.
Chciałbym móc to wyrazić też w czasie przyszłym, ale tak bardzo się boję.
Pustki i odległości mierzonej znów w kilometrach.
Czekania, przelewania się jednego dnia w drugi żeby tylko Cię zobaczyć.
Coś mi to przypomina. Tak już chyba kiedyś było.
Wtedy daliśmy radę.
Oby udało się i tym razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz