piątek, 2 grudnia 2016

30 raz

Śnieg. Pada, bo w sumie już w końcu grudzień. Trochę bieli przyda się każdemu.
Szedłem dzisiaj ulicami i ten biały puch wchodził mi we włosy, uszy, oczy i nos.
A ja czułem się tak szczęśliwy. Choć na chwilę odnalazłem dawnego siebie, który
potrafi cieszyć się z tego, że trochę bieli pojawiło się na świecie.

Jesteś tak daleko. Nie ma Ciebie obok mnie, gdy wokół dzieje się tyle rzeczy.
Gdy rzeczywistość szumi w głowie nie mogę jej z Tobą podzielić.

Nie wiem co mam robić.
Nie powiem Ci tego, co już kilka razy zdarzyło mi się w myślach wypowiedzieć.

Chyba czas na sen. Śnieg powinien zasypać nas wszystkich, nasze winy i grzechy.
Wszystkie złe myśli i nieporadne uwagi, które sami sobie stawiamy.

Tylko co będzie dalej? Znowu zobaczymy się za jakiś czas. I co wtedy?
Wszystko będzie dobrze? Na jak długo? Na tydzień, dwa?

Co dalej? Co zrobimy z tym wszystkim?

Co zrobimy, gdy w końcu ten śnieg stopnieje...?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz