Usiądźmy.
I posłuchajmy jak bije nasze wspólne serce. Przemęczone zbyt długimi spacerami, za bardzo poranione tęsknotą za kolejnym dniem, za szybko pracujące na najwyższych obrotach.
Przekazujemy sobie kolejne słowa, wczuwamy się w brzmienie formowanych wyrazów jednocześnie będąc niepokojąco zafascynowani odkrywczym zapachem zbliżającego się lata i ciągle nierozkwitłej jeszcze wiosny.
Uciekamy tak co jakiś czas z szarej rzeczywistości, której kolory nadają tylko różnobarwne okładki przeróżnych podręczników. W pełnym słońcu i wietrze wiejącym od rzeki rozróżniamy już czas, po którym wszystko wraca do naturalności. Bez niepotrzebnych spięć, teatralnych gestów, sztywnego trzymania się zasad i prób robienia dobrego drugiego wrażenia.
Przeczesując otchłanie narkotycznych głębin koloru ciemny blond nie potrafię powiedzieć nic więcej poza kilkoma niezdarnymi słowami, które wypływają już kolejny raz. Odurzający aromat unoszącej się w powietrzu ekstazy tylko na moment pozwala mi uświadomić sobie gdzie jestem.
Patrzysz na mnie wzorkiem, pod którym nie umiem schować niczego w środku, otwierasz moją duszę, która sama rwie się do Ciebie od chwili, gdy tylko pojawi się choćby kawałek granatowego płaszcza. Nie musisz nic mówić, wiem dobrze co chciałabyś mi opowiedzieć. Pozwalamy sobie nawzajem przenikać się myślami, niezdarnie poukładanymi w mozaice naszych serc.
Zamykam oczy i odliczam w ciszy ostatnie sekundy spędzone na kawałku szczytu osiąganego przeze mnie co tydzień. Szczytu, za którym kryje się mój największy skarb. I oprócz którego nie potrzeba mi nic więcej.
Największym szczęściem zawsze będzie cichy szept wypowiadany do ucha, gdy oboje toniemy we wspólnej płaszczyźnie uczuć. Patrząc w oczy ustalamy ponownie nowy horyzont, za którym jeszcze chyba nie chcemy wiedzieć co nas czeka. Prosząc w duchu o jeszcze jedną szansę stoimy tak już nieodwracalnie objęci w sobie zatrzymując czas, aby jeszcze raz, jeszcze choć przez chwilę...
Złapać oddech na kolejne dni spędzane zbyt daleko od Twoich dłoni...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz