Nic nie jest już takie same jak kiedyś.
Nocą otacza nas inne niebo, słońce świeci w końcu trochę wyraźniej,
kwiaty pachną mocniej, a zboże głośniej szumi w polnym wietrze.
Czasami mam wrażenie, że każda chwila naszego życia już się wydarzyła.
Że czerpiemy z jakiegoś nieokreślonego zbioru zdarzeń elementarnych, z których sklejamy potem nasze wspólne dni, tygodnie, miesiące, lata.
Patrzysz w te jedne, najpiękniejsze dla Ciebie oczy i czujesz, że nigdy nie zapomnisz już ich blasku.
Do końca swoich dni będziesz widział ich odbicie w każdej szybie przejeżdżającego autobusu.
Zwykły pociąg... przynosi tysiące Twoich spojrzeń.
Mijam jednostajnie miasta, wioski, pojedyncze drzewa i setki słupów telegraficznych.
Za nimi zostawiam coraz szybciej tworzone myśli i przerabiane po raz tysięczny scenariusze naszego dalszego życia. Staram się dotrzeć umysłem do Ciebie, ale jesteś tak daleko, nie możesz mnie pocieszać.
Gdy oddalając się od Ciebie odliczam niecierpliwie dni do naszego kolejnego spotkania.
Nieumiejętność określenia Twojego położenia sprawia mi ból. Chciałbym ciągle być przy Tobie i trzymać Cię za rękę. Nie potrafię inaczej obudzić się i zasnąć nie przywołując sobie w myślach Twojej twarzy. Kolejny raz zmagam się z samym sobą, by nie zostawić wszystkiego za sobą i pobiec daleko, dalej niż najbliższe skrzyżowanie. Do Ciebie będę biegł. Jeśli tylko pamiętasz co dla Ciebie mam.
Nocy letniej sen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz